Jak zarabiać na Facebooku i Instagramie – trzy najlepsze sposoby

Jak zarabiać na Facebooku i Instagramie – trzy najlepsze sposoby

Teo

W tym wpisie nie ma lania wody. Daję konkretną receptę jak zacząć zarabiać w social mediach nie mając jeszcze firmy ani żadnego produktu czy usługi.

Ile czasu spędzasz na Facebooku i Instagramie (czy tam w innych social mediach)? Wg Digital Information World*, w zależności od wieku, ludzie na social media przeznaczają od 1 do 3! godzin dziennie. I co? I nic. Dosłownie.

Przesiadywanie w social mediach nie przynosi absolutnie żadnych korzyści czy to intelektualnych, poznawczych ani materialnych. Jest to najczęściej strata czasu i (powiem to wprost) marnowanie sobie życia. Właściwie jeśli social media nie wykorzystujesz w pracy to (jak namawia Gary Vaynerchuk) powinieneś skasować wszystkie konta i zacząć cieszyć się życiem offline.

No właśnie – jeśli nie wykorzystujesz ich w pracy… Ale co to oznacza?

(więcej…)

[video] Dlaczego Twój szef zarabia więcej i czy to jest sprawiedliwe?

[video] Dlaczego Twój szef zarabia więcej i czy to jest sprawiedliwe?

Czy Twój szef zarabia więcej od Ciebie? Jeśli tak, to czy jest to zgodne z prawem i sprawiedliwe?

Prowadziłem ostatnio ciekawą dyskusję z kolegą nt. zarobków w pracy. Swoimi przemyśleniami dzielę się w pierwszym odcinku ROZKMIN TEO.

 

Daj SUBA na YouTube, wejdź i polub na FB, napisz co o tym myślisz.

Facebook:

https://www.facebook.com/teoporterblog/

Odbierz prezenty (oczywiście za free):
https://teoporter.pl/strefa-vip/

Prosta recepta jak szybko się wzbogacić

Prosta recepta jak szybko się wzbogacić

Dzisiaj przedstawię Ci banalnie prostą receptę jak szybko się wzbogacić. Jest to tak proste, że wiele osób – mimo, że podświadomie o niej wie – nigdy z niej nie korzysta. I to z własnego wyboru!

Dlaczego? Bo recepta ta jest banalna w swojej prostocie, ale dla wielu dość trudna do wdrożenia w życie.

Jak szybko się wzbogacić – recepta

Oto owa recepta, która w moim życiu zmieniła niemal wszystko w kwestiach finansowych (zaraz po tym kiedy ją na prawdę zrozumiałem):

Wydawaj mniej. Zarabiaj więcej.

Proste, prawda? Wiedziałeś, prawda? Banał, prawda?

No ale gdyby się temu przyjrzeć trochę uważniej? Czy wiesz co oznacza mniej wydawać? A co zrobiłeś w ostatnim miesiącu, żeby zarobić więcej?

Wydawaj mniej

Oznacza to tyle co PRZESTAŃ ROZWALAĆ PIENIĄDZE NA PIERDOŁY I NIEUŻYTECZNE RZECZY.

Pijesz alkohol?

No ja piję, chociaż staram się ostatnio mocno ograniczać. A wiesz ile nas kosztuje ten bezużyteczny nałóg?

Ja mam 32 lata. Piję piwko i inne specyfiki mniej więcej od 15 roku życia. Pytanie brzmi ile od tamtej pory do dzisiaj wydałem na picie.

Załóżmy, że piję 2 piwa dziennie. Koszt uśrednijmy na 3 zł za butelkę. 6 zł x 30 dni = 180 zł. Zaokrąglijmy to do 200 zł miesięcznie. Wiadomo, że nie piję codziennie, a jak już piję to nie dwa i nie zawsze jest to piwo ???? Te 200 zł miesięcznie daje mi 2400 zł rocznie! Więc przez 17 lat mojego piwkowania daje to kwotę 40 800 zł! A wiadomo, że piwo nie zawsze da się kupić za 3 zł – w knajpie kosztuje 3-4 razy tyle.

Dlatego mogę spokojnie założyć, że przepiłem do tej pory 50-60 tys. zł, albo i lepiej. Łał. Dobra fura.

Palisz? Ja nie palę, ale palacz w moim wieku tę kwotę generalnie może podwoić albo i potroić.

Lubisz gadżety? A kto nie lubi!?

Nowe telefony, laptopy, smartwatche, zegarki, błyskotki, gry, komputery, konsole, telewizory, samochody, gadżety do samochodów, elektroniczna chińszczyzna i inne rzeczy, które po kilku miesiącach (albo i dniach) piętrzą się na półkach i w szufladach.

Tutaj ciężko oszacować ile na to wydajemy ale podejrzewam że robią się z tego dziesiątki tysięcy złotych. Pytanie: po co nam to? Nie twierdzę, że nie trzeba mieć telefonu, czy zegarka. No ale pytanie brzmi jak często te przedmioty trzeba zmieniać?

Generalnie jeśli nie jesteś trendseterem, i nikt nie płaci Ci za obnoszenie się z nowymi zabawkami, te rzeczy nie są aż tak potrzebne do życia. Jeśli lubisz imponować innym to są na to lepsze sposoby. Tym bardziej, że często imponujesz pieniędzmi, których nie masz, bo te pierdoły kupujesz na kredyt (tak, wzięcie najnowszego telefonu w ramach umowy z firmą telekomunikacyjną to też jest forma kredytu).

Zapamiętaj więc moje słowa. Jeśli już musisz kupić jakiś gadżet, to kup go za gotówkę. Chciałbym zobaczyć jak chętnie wyciągasz plik 3 tysięcy złotych i oddajesz go za telefon, który będziesz chciał zmienić za rok (albo i dwa) ????

Tak dla jasności: 3 000 zł wygląda tak:

Tyle pieniędzy (średnio) wydajesz na telefon albo inny badziew. To jest nieraz dwie pensje przeciętnego Polaka.

Wydanie takiej sumy przychodzi łatwo kiedy płacisz kartą (np. kredytową czy debetową), bierzesz kredyt, czy kupujesz razem z drogim rachunkiem telekomunikacyjnym. Trochę ciężej wydaje się żywy pieniądz, kiedy trzymasz go w ręce, jednak zaraz musisz oddać komuś innemu, za bezwartościowy przedmiot.

Nie będę pisał w tym artykule o zarabianiu, bo ten temat będę wałkował jeszcze nieraz. Natomiast do tamtych dwóch zasad dodam jeszcze jedną:

Oszczędzaj.

Tylko dzięki oszczędnościom i inteligentnemu ich inwestowaniu staniesz się kiedyś zamożnym człowiekiem.

Znam wielu świetnie zarabiających ludzi, którzy rozpieprzają każdą złotówkę, którą zarobią. A wiesz jak to jest, im więcej zarabiasz, tym więcej czai się pokus! Oni nie są bogaci, chociaż na pierwszy rzut oka widzisz nowe samochody, iMaci, MacBooki, zegarki, szpanerskie ciuchy itp. Co z tego skoro te gadżety nie przetrwają próby czasu, a tych pieniędzy nie da się już odzyskać.

Dlatego, już na koniec, zapamiętaj mój apel.

Zastanów się nad każą złotówką którą chcesz wydać na bezsensowny zakup. I za owy zakup zapłać gotówką – oczywiście jeśli będziesz jeszcze w stanie oddać te nowiuśkie i pachnące banknoty ????

Już wiesz jak szybko się wzbogacić. Teraz decyzja należy do Ciebie!

Cześć!

Pieniądze nie są po to żeby je wydawać

Pieniądze nie są po to żeby je wydawać

Ile razy w życiu się przeprowadzałeś? Mnie pewnie czeka przeprowadzka za kilka miesięcy i już teraz jest mi słabo na myśl o pakowaniu w pudła tych wszystkich książek, gadżetów, dupereli. Zastawiam się czasami po co mi to wszystko?

Jest taka teoria, że jeśli czegoś nie używałeś od 3 lat to jest ci to niepotrzebne. Ile przedmiotów, które masz w domu leżą nieużywane 5, 10, 15 lat? Czasami zbiera mnie na porządki i wywalam kilka pudeł niepotrzebnych starych kserówek ze studiów, zachomikowanych magazynów i innych dupereli, które do tej pory uważałem za niezbędne do przetrwania.

No i właśnie. Na ile celowe jest wydawanie pieniędzy na te wszystkie duperele, które prędzej czy później wylądują w koszu na śmieci. Czy na prawdę jest mi potrzebny nowy smartphone co rok czy dwa, kiedy mój jest jeszcze całkiem w pytę? Czy na prawdę potrzebuję tego czy innego gadżetu? Nowego ciucha, który założę 3 razy? Ile rzeczy kupujemy tylko na chwilę tylko po to… no właśnie po co?

Dlaczego kupujemy

Wiesz dlaczego ogólnie kupujemy te wszystkie nieużyteczne zabawki? Jest 5 najważniejszych czynników:

1. Poprawa statusu społecznego, czyli chcę być kimś ważnym

2. Uznanie, czyli chcę, żeby ktoś inny potwierdził moją ważność

3. Akceptacja, czyli chcę być lubiany

4. Wygoda, czyli jestem leniwy

5. Sukces, czyli to czego pragniemy wszyscy, a moje zakupy mają to pokazać.

I teraz pytanie brzmi: Really? Na prawdę musisz się dowartościować kupując iPhona, żeby panienka w klubie, albo kumpel w robocie powiedział: Ło kurwa, ten to ma hajs!

Pieniądze nie są po to, żeby je wydawać

Rozmawiałem z wieloma zamożnymi ludźmi, którzy to zwykle są moimi klientami. Uczestniczyłem też w kilku szkoleniach i konferencjach nt. zarabiania pieniędzy. Wniosek jest jeden: Bogaci (KTÓRZY SAMI DOSZLI DO SWOICH PIENIĘDZY, a nie dostali od taty albo w spadku) nie wydają swoich pieniędzy. Przynajmniej nie na bzdury.

Na co wydają pieniądze bogaci? Po pierwsze bogaci oszczędzają. Po drugie bogaci kupują aktywa (czyli kupują rzeczy, które przyniosą im długofalowo więcej pieniędzy). Po trzecie bogaci kupują atrybuty bogactwa, ale tylko takie, jakie są im potrzebne do podniesienia prestiżu wśród partnerów biznesowych – czyli de facto zarobienia jeszcze więcej hajsu.

No dobra, pierwszy lepszy hejter powie zaraz: pieniądze są po to, żeby z nich korzystać, pieniądze są po to, żeby korzystać z życia, pieniądze są po to żeby dawać mi… szczęście.

Szczęście a pieniądze

No właśnie. Jak to jest z tym szczęściem i pieniędzmi. Czy, aby na pewno jest tak, że jak pójdziesz do sklepu, kupisz najnowszy gadżet i pochwalisz się nim przed kumplami i kobietkami to jesteś szczęśliwszy, bo wzrósł twój status? Pewnie na chwilę tak, tylko wiesz co, ten gadżet za 5-6 miesięcy będzie już stary. Musisz lecieć po kolejny. Stać cię na to?

Mam takie znajomego, który pracuje w kasynie (pewnie przytoczę na tym blogu kilka jego historii bo są bardzo inspirujące). Opowiedział mi kiedyś historię:

Wiesz, przychodził do nas kiedyś taki złodziej. Kupa szmalu. Przynosił ją w siatkach z biedrony. Na początku się z niego podśmiechiwali, ale kiedyś wysypał zawartość siatki na stół i wtedy się wszyscy zamknęli. Kiedyś przyszedł do kasyna mega wkurwiony. Siadł przy barze i powiedział. Kupiłem w zeszłym miesiącu BMW M3 w najmocniejszej budzie. I wiesz co? Te chuje w przyszłym miesiącu puszczają zupełnie nowy model! Mój już nie będzie najlepszy, bo Józek zamówił wczoraj tę nowsza wersję.

To na co wydawać pieniądze?

Co z tego, ze masz forsę na najnowszą furę, telewizor, telefon, laptop itp. Zaręczam cię, że za pół roku (rok, dwa) te przedmioty będą nic nie warte.

Pamiętasz co napisałem tam wyżej? Kupujesz te gówniane chińskie zabawki, żeby zdobyć trochę uznania, czyli żeby być szczęśliwym.  Ale te badziewia się starzeją przez co stajesz się nieszczęśliwy, bo laski w klubach i kumple w międzyczasie mają już nowsze modele i twój status spada.

Jak zatem uzyskać prawdziwe szczęście dzięki pieniądzom.

Po pierwsze zacznij kupować aktywa tak jak bogaci. Kupuj złoto inwestycyjne, kup sobie jakieś akcje, inwestuj w nowe biznesy, jak masz dużo forsy to może jakaś nieruchomość pod wynajem. I zacznij oszczędzać. Miej w skarpecie albo na wysoko oprocentowanym koncie pieniądze na osłonę finansową.

Na co wydają pieniądze bogaci? Na aktywa i wrażenia!

Teo
Po drugie zamiast w przedmioty inwestuj w doświadczenia! Kiedy opowiesz o zajebistych wakacjach twój status wzrośnie pięć razy bardziej niż z posiadania spodni za tysiaka czy telefonu za cztery tysiące.Zajebiste wycieczki, poznawanie nowych ludzi, edukacja z najwyższej półki, a dopiero później przedmioty. Jedyny wyjątek to kupowanie drogich przedmiotów typu samochody, zegarki, garnitury i buty kiedy robisz biznesy z zamożnymi ludźmi.Pamiętam jak dzisiaj kiedy lata temu znajomy umówił mnie z jednym z krakowskich krezusów (miałem z nim rozmawiać o reklamie jego hoteli). Powiedział: – Przed spotkaniem kup sobie jakiś fajny neseser, weź dyktafon i nowy laptop. Na spotkanie idź w garniturze i pod krawatem. Ten człowiek to gadżeciarz. Po nowe koszule lata do Nowego Jorku, po zakupy do Londynu. Jeśli oceni cię jako biedaka, to nie da ci roboty.W takim wypadku gadżet jest potrzebny żeby zarobić jeszcze więcej hajsu ????Podsumowując. Zamiast kupować słuchawki Beats za 1200 zł leć na zajebiste 2-3 dniowe wakacje. Dłużej zostaną w pamięci, a twój status i tak wzrośnie, bo zostaniesz podróżnikiem.Cześć!
Trzy kroki do niezależności finansowej #1 Osłona finansowa

Trzy kroki do niezależności finansowej #1 Osłona finansowa

Każdy facet musi umieć zarobić pieniądze. Bez dyskusji.

Możesz sobie wmawiać, że jesteś artystą, wolnym duchem, albo że pieniądze nie są Ci potrzebne. Jeśli tak uważasz to opuść tę stronę bo dalsza część tego artykułu nie jest dla Ciebie. Przy okazji życzę powodzenia w szukaniu kobiety, która jest zainteresowana utrzymywaniem sępa (nie mówię, że to niemożliwe znaleźć taką kobietę – bo znam takie przypadki – mówię tylko, że jest to trudne).

W tej (raczej) krótkiej serii pokażę Ci fundamentalne zasady, potwierdzone wieloletnimi badaniami i obserwacjami, jakie rządzą osiąganiem “prawdziwej niezależności finansowej”.

Czym jest prawdziwa niezależność

Wiele osób ma różne pomysły na to, czym jest niezależność finansowa. Powszechnie uważa się, że jesteś finansowo wolny wtedy, kiedy dużo zarabiasz i na wszystko Cię stać. Jeszcze inni uważają, że są wolni finansowo kiedy mają tyle, że nie wiedzą na co wydawać te pieniądze i ile ich faktycznie mają.

OK, wyjaśnijmy i uściślijmy to raz na zawsze.

Prawdziwa niezależność finansowa to stan, kiedy masz odłożony i zainwestowany taki kapitał, dzięki któremu z samych odsetek (!) jesteś w stanie żyć i zaspokajać wszystkie swoje wydatki, zachcianki, hobby itp. Z samych odsetek żyjesz życiem jakiego pragniesz.

Oczywiście widzisz już chyba, że dla każdego ta wolność finansowa może oznaczać coś innego. Jednym wystarczą wakacje raz w roku w Zakopcu albo nad naszym morzem plus auto średniej klasy i mieszkanie 50 m2, inni natomiast będą chcieli mieć 200 metrowy dom, dwa luksusowe samochody i wakacje w Saint Tropez. I OK! Każdy z nas ma inne potrzeby, pragnienia czy marzenia.

Trzy etapy osiągania prawdziwej niezależności finansowej

Istnieją trzy etapy dojścia do prawdziwej niezależności finansowej i nie ma drogi na skróty. O tych etapach będzie cały ten cykl.

Ale możesz powiedzieć, halo, halo! A ci co wygrywają w toto lotka? Czy jeśli wygram 30 000 000 zł to nie będę wolny finansowo?

No właśnie niekoniecznie. Wolność finansowa to nie tylko stan konta. To nie tylko określona suma pieniędzy. To raczej stan umysłu i zespół cech i umiejętności! O tym też będzie w kolejnych tekstach.

Etap I – Osłona finansowa

Bez osłony finansowej możesz zapomnieć o wolności finansowej!

Osłona finansowa to taka sytuacja, kiedy masz odłożone pieniądze na 12 miesięcy życia bez żadnego innego źródła dochodu (tu nie chodzi o odsetki z tej kwoty, tu chodzi o samą kwotę, która leży na bezpiecznym – na pierwszy rzut oka niedostępnym – koncie albo choćby w skarpecie). Oczywiście mówimy tu o normalnym funkcjonowaniu bez zbędnych szaleństw. Ktoś pewnie zapyta dlaczego ma być odłożona na bezpiecznym koncie, najlepiej bez karty debetowej? Bo tych pieniędzy nie wolno Ci dotknąć dopóki masz jakiekolwiek źródło dochodu. To jest kwota na czarną godzinę!!!

To 12 miesięcy jest po to, abyś mógł znaleźć pracę, otworzyć nowy biznes, znaleźć źródło utrzymania. To ma być 12 miesięcy spokojnego życia. Jeśli nie masz odłożonej takiej kwoty nie jesteś nawet na początku drogi do prawdziwej niezależności finansowej. I nie ma znaczenia ile zarabiasz! Jeśli nie masz odłożonej tej kwoty to nie jesteś na drodze do wolności finansowej i już!

Osłona finansowa to pierwszy krok do wejścia na drogę do finansowej wolności

TEO

Ile to pieniędzy?

Weź kartkę papieru i spisz wszystkie swoje rachunki i zobowiązania (media, wynajem bądź czynsz, raty kredytów, wydatki na jedzenie, ubrania, chemię, używki itp.) i pomnóż to x12. Oczywiście jeśli masz rodzinę to te wszystkie wydatki są wyższe.

Dobrym pomysłem jest zbieranie paragonów i rozliczanie całości na koniec miesiąca. Ja tak robię od pewnego czasu, dzięki czemu wiem dokładnie ile kosztuje moje życie. Jeśli chcesz żebym udostępnił swoje tabelki w excelu, które pomagają mi w zbieraniu tych danych to napisz o tym w komentarzu.

Jak zacząć odkładać na osłonę finansową?

Powiesz pewnie, że to nierealne odłożyć taką kwotę bo ledwo wystarcza z miesiąca na miesiąc?

Powiem tak… otóż (mówię z własnego doświadczenia) jest to realne tylko wiadomo, nie od razu Rzym zbudowali. Jak oszczędzać pieniądze opowiem przy innej okazji, ale najważniejsze to zacząć odkładać!

Zacznij od celu 2 000 zł. Ja wiem, że ta kwota wygląda jak jakiś żart, ale jest to konkretny krok w stronę twojej wolności finansowej. Po pierwsze dołączysz do ekskluzywnego grona kilkudziesięciu procent polaków, którzy oszczędzają pieniądze. Po drugie osiągając ten cel udowodnisz sobie, że oszczędzanie jest możliwe. Po trzecie ta kwota będzie twoją pierwszą linią obrony przed zapożyczaniem się i popadaniem w większe długi (będziesz mieć odłożony kapitał na nieoczekiwane wydatki)!

Jak zagadać do dziewczyny, czyli przestań się bać kobiet

Jak zagadać do dziewczyny, czyli przestań się bać kobiet

Większość facetów boi się kobiet. Mam wrażenie, że bardziej boją się zagadnąć jakąś piękną dziewczynę niż wypalić głupim tekstem do przypakowanego dresa z pięcioma kumplami w osiedlowej spelunie, gdzie jest gwarancja oberwania w mordę 🙂

Chłopy! Co się dzieje? Co jest takiego trudnego w rozpoczęciu rozmowy z kobietą?

No dobra, też tak miałem. Mnie (przynajmniej na początku) pomagał alkohol.

Pamiętam, kiedy byłem jeszcze szczylem i mieszkałem w Nowej Hucie spodobała mi się dziewczyna w osiedlowym sklepiku spożywczym. Była piękna. Długie blond włosy, zawsze rozpuszczone. Zgrabne ciało, delikatne rysy twarzy. Miałem dokładnie obcykane kiedy i jakie ma zmiany. Właśnie wtedy, ni stąd ni zowąd, nachodziły mnie przeróżne zachcianki. To przydałby się browarek, to batonik, to chleb się skończył, to drugi browarek. Wiecznie czegoś potrzebowałem. Tak średnio co 30-60 minut odwiedzałem sklep, żeby się pogapić na tę piękność.

No właśnie. Pogapić.

Po miesiącu, czy dwóch zebrała się we mnie potrzeba zagadania. Ale wiesz jak jest. Zależało mi, żeby się z nią umówić, a pierwszy tekst mógł zaprzepaścić wszelkie starania, więc był stres. Jedyny promyk nadziei widziałem w tym, że przy każdej mojej wizycie w sklepie na jej ustach pojawiał się taki delikatny, Mona Lisowy uśmieszek…

Znalazłem rozwiązanie. Wypiłem u mojego przyjaciela pięć drinków (pamiętam, że był to Jack z Red Bullem). Lekko otumaniony zebrałem się na odwagę i poszedłem zapytać o możliwość umówienia się na piwo. Powiedziałem wtedy coś w stylu:

– Cześć, przychodzę tu już jakiś czas. Wiesz, jestem Tobą strasznie zauroczony. Może zgodziłabyś się po pracy pójść ze mną na piwo?

Tak, chętnie! Odpowiedziała… i się uśmiechnęła.

Nie miała jedynki. Czar prysł. Moje wszelkie wyobrażenia o tej dziewczynie poszły wpiździec. Zachowałem zimną krew, jeszcze chwilę z nią pogadałem, ale w końcu się z nią nie umówiłem. Żeby nie było, jakoś elegancko się z tego wykręciłem. Ale po co opowiedziałem tę historyjkę?

Jeśli zastanawiałeś się jak zagadać do dziewczyny, bądź nie miałeś odwagi tego zrobić to po tym artykule zostaniesz mistrzem świata w tej dziedzinie. Pod warunkiem, że zrobisz ćwiczenie podane na samym końcu.

Teo

W Twojej głowie halucynujesz sobie wyobrażenie o różnych ludziach, a już szczególnie o kobietach.

Prawda jest taka, że nie wiesz co sobie pomyśli kobieta, którą zagadasz na ulicy, w barze, klubie, na uczelni, w pracy czy gdziekolwiek! One lubią otrzymywać komplementy, nawet od przypadkowych ludzi. Uwierz, że jeśli strzelisz babeczce komplement w drodze do pracy, ona opowie tę historię wszystkim swoim koleżankom na dzień dobry.

Pamiętaj, że kobieta która Ci się podoba jest dokładnie takim samym człowiek jak Ty, ja i wszystkie Twoje koleżanki. Co więcej… ona też ma kolegów, za których pewnie nie dałbyś złamanego grosza. Dlatego podejdź do niej na luzie. Jakbyś ją już znał.

Boisz się odrzucenia? Ja mam na takie dylematy prostą strategię. Mówię sobie “A jakie to wszystko ma znaczenie dla wieczności“. Pomaga.

Jeśli Cię wyśmieje, to co? Świat się nie skończy prawda? Prawdopodobnie nawet jej już więcej nie spotkasz, a na Twojej drodze stanie jeszcze wiele, wiele innych kobiet.

Jak zagadać do dziewczyny

No dobra, ale pewnie chcesz wiedzieć konkretnie jak zagadać do dziewczyny i przyszedłeś tutaj po magiczny tekst, dzięki któremu nie wyjdziesz na barana, zgadza się?

Po pierwsze uważnie się jej przyjrzyj. Co Ci się w niej podoba? Nie wystarczy odpowiedz, – Aaaaaaa jest po prostu ładna. Co konkretnie Ci się w niej podoba? Jej uśmiech? Jej oczy, włosy, zapach?

A może podoba Ci się to jak świetnie jest ubrana, to jakie ma gustowne kolczyki pasujące (do czego jej tam akurat pasują) i tak dalej.

Kobiety kupę czasu spędzają na tym, żeby wszystko świetnie im do wszystkiego pasowało. Ty masz to zauważyć. No i lecisz z tekstem w stylu:

– Cześć, jestem Mateusz. Przepraszam, że cię zaczepiam, ale zauważyłem jak super wyglądasz w tych kolczykach. Idealnie podkreślają twój makijaż, aż jestem pod wrażeniem. Musiałem ci to powiedzieć!

Oczywiście tam pod te kolczyki podstaw to, co na prawdę Ci się w niej podoba. No i czekasz na reakcję.

Jeśli powie – Spadaj! To spadaj. Nie narzucaj się. Ale wiedz, że psychologia jest po Twojej stronie.

Konkretnie działa tutaj efekt “wzajemności”. Ona podświadomie będzie wdzięczna za Twój komplement i będzie się chciała jakoś zrewanżować. Jeśli zatem podziękuje to jest ten moment, w którym możesz próbować wziąć od niej numer telefonu, żeby zaprosić ją na kawę.

I teraz najważniejsze. Ćwicz. Robi się piękna, wiosenna pogoda. Wszyscy mają dobre nastroje. Idź na spacer po parku i pozaczepiaj przypadkowe dziewczyny, prawiąc im komplementy (ale pamiętaj co mówiłem! To ma być prawdziwy i szczery komplement!). Po co? Ano po to, że jak już trafisz na TĘ dziewczynę będziesz miał obcykany najlepszy tekst i zero tremy.

Cześć!

PS.

Drogie Panie. Ta metoda działa też na facetów. Powiem szczerze, że nawet bardziej niż na kobiety, bo my jesteśmy bardziej próżni niż Wy. Także tego…

Behind the scenes

A teraz zdradzę Ci tajemnicę. Nie pójdziesz wykonać tego ćwiczenia. Dlaczego? Bo Ci się nie będzie chciało. A najlepsze jest to, że Ci którzy pójdą, wygrają. Ja go wykonałem parę razy w życiu i mam totalne zero problemu z komunikacją z innymi ludźmi. Bo tak się składa, że tą prosta techniką można manipulować dowolnie wybraną osobą. Nawet szefem w pracy. Oczywiście komplement musi być na tyle wyszukany żebyś nie wyszedł na ciotkę 😊

PS
Dziewczyny nic tak nie kręci jak pieniądze. Jeśli chcesz zacząć więcej zarabiać odbierz za free e-book który napisałem:

Jak zarabiać przez Internet (i zarobić minimum 10.000 zł co miesiąc).

ODBIERZ

Czy kobiety lecą na kasę?

Czy kobiety lecą na kasę?

Mówi się, że kobiety lecą na kasę, a faceci z grubym portfelem mają znacznie łatwiej na, mniej lub bardziej, okazyjny seks. Czy to prawda? Tak. Ale zacznijmy od początku.

Wszyscy wiemy, że kobiety to ta piękniejsza płeć. Zgadza się? To przyjrzyjmy się zwierzaczkom.

Dziwnie się składa, że w całym królestwie zwierząt to męskie osobniki są okazalsze, barwniejsze, po prostu piękniejsze. Po co?

Po co paw rozkłada trochę przyciężki, barwny ogon i macha nim przed pawiczką? Bo chce mu się ciupciać, a ten z najpiękniejszym (najbogatszym) ogonem ma zagwarantowany haremik na wyłączność. Tak na marginesie te ogony są na tyle ciężkie, że czasami utrudniają spieprzanie przed drapieżnikami. Także okazuje się, że dla nich seks jest ważniejszy niż życie.

Zasada, że osobnik męski jest ładniejszy niż żeński powszechny jest w całej populacji zwierząt. Od kaczki po lwa. Gdyby jednak cofnąć czasy do tych bardziej “oświeconych” okazuje się, że również u nas ludzi, to męskie ciało było wzorem doskonałości i idealnych proporcji. Wyraźnie widać to w sztuce Leonardo da Vinci, Rafaela Santi, Michała Anioła czy Donatello (wiem, pojechałem żółwiami ninja) ???? Dzisiaj te wzorce już nie obowiązują, bo wynaleźliśmy schabowego i piwo.

Więc dlaczego te wszystkie zwierzaki są takie piękne. Bo lecą na to ich laski. Bo ten najpiękniejszy ma najlepsze geny. Bo ten najdoskonalszy jest najzdrowszy.

Skoro tak rozkminiła to natura dla wszystkich zwierząt, myślisz, że u ludzi jest inaczej?

Kiedy biegaliśmy jeszcze za mamutami, kto miał największe szanse na seks? Oczywiście ten, który przyniósł do domu (sorry, do jaskini) największego mamuta. Samiec alfa. Sierściuch, któremu nikt inny nie podskoczył, bo każdy wiedział, że ten ma największą pałę, której nie zawaha się użyć.

Kobiety mają zakodowane w genach, że samiec, który potrafi pokonać innych współplemieńców jest najlepszą partią, bo dzięki niemu będą bezpieczne. A raczej będą bezpieczne one i ich dzieci. Bo do tego to wszystko się sprowadza, do przetrwania gatunku i to nie ważne czy mówimy o zwierzętach czy ludziach.

W dzisiejszych czasach, często właśnie status materialny stanowi o życiowej zaradności i pozycji w stadzie. Dzięki pieniądzom ludzie wiodą spokojniejsze życie, są piękniejsi i zdrowsi. Dlatego to nic złego, że kobiety wybierają zamożnego partnera.

Skoro wiemy już, że to prawda, kobiety lecą na pieniądze, pytanie brzmi dlaczego jest to takie oburzające i potępiane wśród innych mężczyzn. Przecież nie mówi się o tym w kontekście zaradności kobiet. Raczej jest to coś w stylu “ta to jest puszczalska materialistka i leci na kasę“.

Tylko kto wygłasza takie opinie? No niestety te słabsze osobniki, które zadowalają się ochłapami, jakie daje im życie. Niepotrafiące zawalczyć i pokazać, kto tu jest godzien najlepszej samicy w stadzie. Jakoś nie słyszałem takiego biadolenia od gości w porządnych garniturach i samochodach droższych, niż mieszkania reszty żałośników.

Dlatego, jeśli myślisz, że to jakiś problem z kobietą bo leci na kasę zastanów się raczej, czy to nie jest problem z tobą. Czy ten świat jest faktycznie taki zły i niedobry, że musisz zawsze być tym drugim.

Otóż nie, nie musisz. Czasami wystarczy wyjrzeć nad skorupę zwaną “strefa komfortu”, rozejrzeć się i dorwać okazję na zarobienie kilku dodatkowych stówek. Oczywiście, przynajmniej na początku, będzie się to wiązało z dodatkową pracą, czasami też nieprzespanymi nocami, nieobejrzanymi serialami i brakiem czasu na gry i TV. Jeśli nie chce ci się męczyć i wybierasz zostanie przeciętniakiem to twój wybór. Ale przy okazji wiedz, że w takim wypadku, ten blog nie jest dla ciebie. Lepiej rusz tyłek i zrób coś ze swoim życiem!

Każdy mało zarabia, wszyscy wszystko mają

Każdy mało zarabia, wszyscy wszystko mają

Zbliża się największe, a na pewno najbarwniejsze święto konsumpcjonizmu – Święta Bożego Narodzenia.

W tym roku zapowiadają się szczególnie wyjątkowo. Już w listopadzie w sklepach pojawiły się ozdoby choinkowe, a pierwsze choinki zabłysnęły, w niektórych domach, zaraz na początku grudnia. Od jakiegoś tygodnia obserwuję też kolejki po (ledwo) żywe karpie w markecie, a w alejkach zaczepiają mnie anielice próbujące wyciągnąć moje sianko na to podobrusowe.

Co to oznacza?

Powolutku wpadamy w szał zakupów świątecznych. Nie ważne ile zarabiasz, w święta musi być na bogato.

A jak pokazują ostatnie badania GUS zarabiasz mało. No może nie Ty, ale statystyczny Polak już tak. A wynika z nich mniej więcej tyle:

Prawie 1 500 000 ludzi (w 2014 r.) otrzymywało 1 237 zł na rękę. Mediana wynagrodzeń wyniosła 2 359 zł netto (nie podaję kwot brutto, bo to nie ma żadnego znaczenia). Mediana pokazuje, że połowa pracowników zatrudnionych na umowę o pracę (w firmach powyżej 9 pracowników) zarabia NIE WIĘCEJ niż te 2 359 zł.

A wiesz ile w Polsce wynosi tzw. dominanta, czyli najczęściej powtarzające się wynagrodzenie? Całe 1 786 zł na rękę! Szału nie ma. 10% najgorzej zarabiających otrzymuje 1 263 zł netto.

Z innego badania wynika, że ok. połowa rodaków nie ma ŻADNYCH oszczędności.

Ale po co o tym piszę? W ostatni weekend próbowałem zaparkować samochód na kilku ogromnych parkingach przy marketach w Krakowie… i szybko zrezygnowałem. Nie chciało mi się stawać “na dziko”, z drugiej strony nie bawi mnie zabawa w sępa i krążenie po parkingu w nadziei, że ktoś zmądrzeje i pojedzie do domu, a mnie uda się wepchnąć przed dwoma innymi sępami, które upatrzyły sobie to samo miejsce.

I teraz mam takie pytanie fundamentalne. Jak się mają badania GUS do tego co dzieje się w marketach? Bo chyba nijak.

Jak to jest, że każdy kogo zapytasz zarabia za mało, ale na wszystko go stać?

W Polsce prawie każdy ma samochód. Co druga rodzina pewnie dwa. Każdy pragnie swojego mieszkania, wszyscy jak jeden chodzą w wypindżonych ciuchach z najnowszej kolekcji.

Czasami zdarza mi się nawet popaść w mini kompleksy i umyć moje stare adidasy przed wyjściem na miasto, żeby nie wyglądać przy innych jak jakiś ciul. Ale cholera wygodne mam te buty, i jeszcze nie są jakieś strasznie zdarte, więc po co kupować nowe?

Dla kontrastu 10% najlepiej zarabiających (dominanta) dostaje 4 886 zł do ręki. Na pewno to oni zapychają te wszystkie parkingi, jeżdżą na wypasione wycieczki, kupują co sezon nowe telefony i AGD oraz czyszczą sklepy z nowych kolekcji ubrań.

I tej wersji będę się trzymał, bo reszta przecież to wszystko musiałaby mieć na kredyt, a Polacy nie są idiotami…

Cześć!

3 porady jak stać się lepszym patriotą

3 porady jak stać się lepszym patriotą

Z okazji dzisiejszego Święta Niepodległości, chciałbym się z Tobą podzielić moimi refleksjami na temat kim jest nowoczesny patriota, jak stać się lepszym patriotą, a przy okazji lepszym człowiekiem.

Kim jest patriota?

Oczywistą odpowiedzią na to pytanie jest: człowiek który kocha ojczyznę. Problem zaczyna się chyba, kiedy dopytamy “co to znaczy kochać ojczyznę?“.

Oto moje trzy przemyślenia na temat jak okazywać miłość do swojej ojczyzny i, de facto, stać się lepszym patriotą.

Kto nie był buntownikiem za młodu, ten będzie świnią na starość.

Józef Piłsudski

1. Kupuj polskie produkty

Codziennie dokonujesz bardzo, ale to bardzo ważnych decyzji: wesprzeć Polskę i rodzimy biznes, czy Niemców, Amerykanów, Anglików czy tam Rosjan i ich gospodarki?

I wiesz co robisz? Dajesz zarobić Niemcowi zamiast Polakowi i potem płaczesz, że mało zarabiasz.

Tankujesz samochód? Dlaczego robisz to na brytyjskiej, a nie polskiej stacji? Kupujesz żel pod prysznic i szampon? Dlaczego dajesz zarobić Niemcowi i Amerykaninowi zamiast rodzimej firmie kosmetycznej? Kupujesz piwo? Dlaczego znowu dajesz zarobić Niemcowi zamiast polskim browarom? Kupujesz dżinsy? Dlaczego dajesz zarobić Amerykanom zamiast naszym szwaczkom?

Mechanizm jest prosty: Kupujesz polski produkt > Zyski lecą do polskiego producenta > Producent może zwiększać zatrudnienie (spada bezrobocie) > Rosną płace

Zamiast narzekać oto kilka rozwiązań, które możesz wprowadzić w życie już dzisiaj:

  • Kupuj produkty lokalnych producentów – uważnie studiuj etykiety. Korzyść dla Ciebie: produkt z mniejszą ilością chemii, parabenów, konserwantów itd. = lepsze zdrowie!
  • Odwiedzaj targowiska – daj zarobić polskiemu rolnikowi, żeby uniezależnić go od korporacji. Korzyść dla Ciebie: świeże i zdrowe jedzenie!
  • Tankuj na polskich stacjach benzynowych. Korzyść dla Ciebie: pieniądze z Twoich podatków wracają do Ciebie w postaci opieki zdrowotnej, nowych dróg i tak dalej.
  • Trzymaj pieniądze w polskim banku. Korzyść dla Ciebie: uniezależnienie się od krachów w innych państwach.
  • Staraj się kupować w polskich sieciach handlowych. Korzyść dla Ciebie: pieniądze od lokalnych sklepów trafiają do Twojego miasta, dzięki czemu między innymi możesz jeździć po nowych drogach i chodzić czystymi chodnikami.
  • Polub profile na Facebooku promujące polskie produkty. Korzyść dla Ciebie: poznasz polskie marki, staniesz się świadomym konsumentem, będziesz mniej podatny na manipulację!

2. Udzielaj się społecznie

Ubogacaj swoją lokalną społeczność. Odwiedź kościół, szpital, hospicjum, schronisko dla zwierząt albo inną instytucję pożytku publicznego i zostań wolontariuszem. Rozejrzyj się dookoła, może obok Ciebie mieszka jakaś babcia, której można by wynieść śmieci. Poświęć 1-2 godz. tygodniowo, aby pomóc innym.

Korzyść dla Ciebie: Wbrew pozorom zrobisz to nie dla kogoś, ale dla siebie. W swoich oczach będziesz lepszym człowiekiem, wzrośnie Twój poziom wartości, przez co staniesz się pewniejszy siebie i odniesiesz w życiu większy sukces ????

3. Przestań narzekać

Ludzie zamożni udzielają się społecznie i wspierają instytucje charytatywne. Ubogacają w ten sposób życie swoje i innych!

Nikt nie lubi narzekaczy, co dziwniejsze jest to jakiś nasz sport narodowy.

Narzekaniem nastawiasz się dupą do świata i przyciągasz coraz gorsze zdarzenia i informacje, które tylko umacniają cię w przekonaniu, że jest źle.

A wcale tak nie jest. W Polsce można żyć na super poziomie, zarabiać przyzwoite pieniądze i cieszyć się życiem. Wystarczy tylko ruszyć tyłek i zrobić coś więcej niż oglądanie seriali z browarem w ręce. Warunek: musi Ci się chcieć!

Zadanie na najbliższy tydzień: umów się sam ze sobą, że nie będziesz na nic narzekać (polityków, zarobki, pogodę, szefa, żonę, dziewczynę, ojca, matkę, słowem NA NIC). Będziesz za to prawić komplementy swoim najbliższym, kolegom i koleżankom z pracy, przypadkowym ludziom na ulicy. Będziesz się też do każdego uśmiechać.

Korzyść dla Ciebie: zmieni się Twoje nastawienie do świata, dzięki czemu wzrośnie Twój poziom szczęścia.

Co o tym wszystkim myślisz? Kim wg Ciebie jest dzisiaj patriota?

Cześć!

[Sukces.Show #2] Grzegorz Turniak

W drugim odcinku Sukces.Show (wcześniej był to Projekt Sukces) rozmawiam z Grzegorzem Turniakiem. Poznaliśmy się w Krakowie podczas Festiwalu Inspiracji 2016 xKraków. W tajemnicy powiem, że na festiwal poszedłem tylko po to, żeby poznać Grzegorza i poprosić go o wywiad…

Grzegorz Turniak jest mistrzem networkingu, minglingu, nawiązywania relacji, łączenia ludzi i zarabiania na tym pieniędzy. Jest on także profesjonalnym mówcą biznesowym i motywacyjnym, autorem książek, wizjonerem, mentorem, fundatorem (założycielem) polskiego oddziału BNI oraz właścicielem Akademii Rekomendacji (poniżej znajdziesz linki – warto się z nimi zapoznać).

Z tego krótkiego wywiady nasyconego treścią dowiesz się m.in.:

– Dlaczego (i w jaki sposób) pół godziny na dowolnej konferencji albo evencie branżowym może być kluczowym pół godziny w Twoim życiu!

– Kto powinien budować sieć kontaktów…

– Dlaczego jeśli nie zbankrutowałeś do 30-tki jesteś kiepskim przedsiębiorcą…

– Dlaczego warto mieć mentorów…

– Kto jest dobrym mentorem…

– Jak dbać o kontakty…

– Ile lat trwa znalezienie dziedziny/branży, w której będziesz dobry… i jak znaleźć ją szybciej…

– Czy porażka to wstyd…

– Czy sukces można odnieść w pojedynkę…

– Jaki procent ludzi znajduje pracę dzięki kontaktom i poleceniom…

– Ile osób zna Grzegorz Turniak i ile osób zna jego…

To tylko kilka tematów, które poruszamy podczas naszej rozmowy.

Zapraszam na film

UWAGA. Jeśli uważasz, że nasza rozmowa jest ciekawa i chcesz temat zgłębić bardziej mam dla Ciebie niespodziankę. Pełny wywiad (trwający 1 godzinę) znajdziesz zupełnie bezpłatnie na moim blogu o biznesie i rozwoju osobistym teoporter.pl w bezpłatnej strefie VIP.

Odbierz dostęp już teraz wchodząc pod adres: https://teoporter.pl/strefa-vip/

Co otrzymasz zapisując się do strefy VIP?

– E-book: Superfacet w 7 dni Tygodniowy Program Zmiany Twojego Życia
– dostęp do niepublikowanych artykułów i filmów video

 

Linki do wydawnictw i filmów Grzegorza Turniaka:

– Oficjalna strona Grzegorza Turniaka – http://www.turniak.pl

– Akademia Rekomendacji – http://www.akademiarekomendacji.pl

– BNI Polska (bezpośredni link do mojej grupy, ponieważ ja też uczę się biznesu poprzez dawanie i otrzymywanie ciepłych rekomendacji)- http://www.bnipolska.pl/grupa/masters/

 

Wykłady Grzegorza Turniaka:

Grzegorz Turniak “Never stand alone”, Festiwal Inspiracji 2013
https://www.youtube.com/watch?v=V4dlGhX_x_I

Towarzystwo Wzajemnej Adoracj – mit blokujący rozwój kapitału społecznego | G. Turniak | TEDxWSB
https://www.youtube.com/watch?v=1-pzy6CgsoI

Jedna zadziwiająco prosta technika, która kończy z odkładaniem na później

Jedna zadziwiająco prosta technika, która kończy z odkładaniem na później

Czasami tak masz, że siadasz do jakiegoś pilnego zadania i nagle do głowy przychodzi Ci milion rożnych rzeczy i pomysłów, które WŁAŚNIE TERAZ muszą zostać zrobione.

Z tego wpisu dowiesz się o jednej zadziwiająco prostej technice, dzięki której już nigdy nie oderwiesz się od pilnego zadania, dzięki czemu wrośnie Twoja efektywność w pracy, nauce itp…

Odkładanie na później

To niesamowite jakie figle płata nam nasz mózg. Np. czasami dostaję super pilne zlecenie, za które dostaję całkiem przyzwoite pieniądze, a mnie się nie chce za to wziąć!

Otwieram odpowiedni program, otwieram plik i materiały, aby zacząć pracę i… przypomina mi się że już dawno (od 10 min.) nie było mnie na facebooku! No przecież na pewno jest tam coś super ważnego i pilnego co właśnie teraz muszę zobaczyć (jak cieszy się do sera dziecko jakiejś koleżanki, albo jaką kupę zrobił pies kolegi).

Jak już stracę te 15 min na facebooka siadam z powrotem do roboty. Patrzę w ekran komputera na robotę, która się do mnie uśmiecha (oczywiście to ja się uśmiecham, że dzięki niej zarobię trochę kasy) i… nosz kurde coś mi każe odwiedzić Kwejka czy inny durny portal. A pewnie, że wchodzę i praca idzie znowu w odstawkę. I znowu leci 15-30 minut.

Czasami tak się zmęczę oglądaniem tych wszystkich przezabawnych zdjęć, filmików i takich tam innych bzdur, że robię się głodny. No to teraz czas na drugie śniadanie więc kolejna godzina w plecy. Już nie będę mówił, że jak zjem to robię się senny i 30 minutowa drzemka siada jak złoto!

Litości! Pomyślisz. Ja tak nie mam dodasz. Ale czy aby na pewno?

Na pewno jak masz pouczyć się angielskiego albo wykonać jakiś projekt, który może zaważyć na twojej finansowej przyszłości, nagle nie okazuje się, że w TV leci jakiś fajny serial? Albo nagle napada Cię chęć na odkurzenie całego mieszkania, albo stwierdzasz, że komu jak komu, ale tobie należy się trochę odpoczynku (np. po pracy). Jest tak?

To mam dla Ciebie dobrą informację. Da się coś z tym zrobić i ręczę, że to działa.

Twój mózg nie rozróżnia czy daną czynność wykonałeś czy zapisałeś na kartce.

Teo

Jak skończyć z odkładaniem?

A oto recepta:

  1. Siadasz do roboty (ale uwaga wyznacz sobie czas ile będziesz nad nią siedział – np. 1 godz.)
  2. Obok siebie kładziesz czystą kartkę i długopis
  3. Kiedy przychodzi ci do głowy jakaś rozpraszająca myśl (typu wejdę na facebooka) zapisujesz ją na kartce: „Sprawdzić facebooka”.
  4. Dokładnie to samo robisz z każdą inną rozpraszającą myślą, która przyjdzie ci do głowy („obejrzę serial”, „umyję okna”, „poodkurzam mieszkanie”, „wyniosę śmieci”) itd.
  5. Kiedy skończysz pracować tę godzinę to albo rozpoczynasz kolejną albo zrób te wszystkie rzeczy z kartki – o ile jeszcze będziesz mieć na nie ochotę :)

Tyle. Bardzo proste, prawda?

Dlaczego to zadziała. Ponieważ twój mózg nie rozróżnia czy daną czynność wykonałeś czy zapisałeś na kartce. Otrzymał nagrodę, której się domagał więc daje sobie spokój.

To na prawdę działa!

Cześć ????

Jak zrobić 100 pompek i spalić 17000 kcal

Ile zrobisz pompek? Dasz radę zrobić 20? A co jeśli Ci powiem, że za sześć-siedem tygodni będziesz mógł ich zrobić 100? To jeszcze przed wakacjami!

Pompki to chyba najbardziej podstawowe ćwiczenie jakie tylko może wykonać facet. Bruce, Arnold czy Sylwester robią je przed śniadaniem, musisz zacząć pompować i Ty. Według mnie każdy musi umieć ich zrobić dużo. Ile to jest? Przeciętniak powinien myknąć przynajmniej z pięć dych.

Jeśli wejdziesz do elitarnego grona 100 pompek zyskasz uznanie na mieście, zazdrość w oczach kumpli i podziw wśród pań!

Tak się składa, że mam dla Ciebie program który wygrzebałem ze starych czasopism, który już kiedyś, parę lat temu, zacząłem robić i wtedy doszedłem do tych 50-ciu pompek po chyba 4 tygodniach. A zaczynałem z tragicznego poziomu.

Dzisiaj dołączam ten program do Projektu Kaloryfer i mam marzenie zrobić 100 pompek przed wakacjami. Czy to się uda? Nie wiem. Ale będę walczył.

Jak zrobić 100 pompek

Program trwa 6 tygodni. Ćwicz co drugi dzień, trzy razy w tygodniu. Przed ćwiczeniami zrób rozgrzewkę (szczególnie nadgarstki, łokcie i stawy barkowe oraz rozgrzej biodra, żeby nie leciał ci brzuch). Jeśli podczas ćwiczeń poczujesz ból w nadgarstkach – natychmiast zmień szerokość rozstawienia ramion. Przerwy między seriami powinny być nie dłuższe niż 45 sek.

Przez pierwsze dwa dni treningowe wykonuj podaną liczbę powtórzeń. Trzeciego dnia (oprócz oczywiście tych pompek obowiązkowych) wykonaj maksymalną liczbę pompek kontrolnych.

Masz wykonać serie obowiązkowe + serię kontrolną. Jeśli w danym tygodniu nie dałeś rady zrobić podanego minimum to zacznij ten tydzień od początku!

UWAGA! WARTO! Polepszysz swoją kondycję, polepszysz swój wygląd, w 6 tygodni spalisz 17 000 kcal tylko robieniem pompek! Już teraz zobacz ten wzrok kobiet oglądających się za Tobą na plaży! A więc do dzieła!

Tydzień 1

4 serie: 11, 12, 9, 8
+ Seria kontrolna: minimum 13

Tydzień 2

4 serie: 16, 17, 14, 14
+ Seria kontrolna: minimum 20

Tydzień 3

4 serie: 22, 30, 20, 20
+ Seria kontrolna: minimum 28

Tydzień 4

4 serie: 29, 33, 29, 29
+ Seria kontrolna: minimum 40

Tydzień 5

7 serii: 20, 20, 24, 24, 20, 20, 22
+ Seria kontrolna: minimum 50

Tydzień 6

8 serii: 26, 26, 33, 33, 26, 26, 22, 22
+ Seria kontrolna: minimum 60

W 7 tygodniu zrób egzamin! Bez rozgrzewki, połóż się na podłodze i machnij 100 pompek! Pochwal się wynikami w komentarzu!

Nie ma za co ????

Cześć!

#100pompek

 

Moda na barber shop. Luje czy dżentelmeni

Moda na barber shop. Luje czy dżentelmeni

Kiedy ostatnio byłeś u porządnego fryzjera? Ale nie takiego drogiego, sieciowego w galerii handlowej, tylko dobrego, męskiego fryzjera? Barber shop to jeden z ostatnich zapomnianych bastionów wolności dla prawdziwego faceta. I wraca na niego moda!

Przydługi wstęp – możesz pominąć

Kiedy byłem młodym chłopakiem nosiłem długie włosy – taki buntownik wywrotowiec. Miałem gdzieś co powiedzą ludzie, savoir vivre, rząd, prawo, prezydenta, kapitalizm itp. Tym bardziej miałem, gdzieś chodzenie do fryzjera, wręcz przeciwnie, pamiętam jak kiedyś przyśnił mi się koszmar, że obciąłem włosy!

Wcześniej, z dzieciństwa, pamiętam tylko obskurnego fryzjera dziecięcego w “Świecie Dziecka” – pawilonie ze sklepami w centrum Nowej Huty. Co to była za dziura! Trzy foteliki w różnym rozmiarze (awansem społecznym było jak mogłeś usiąść na tym dla starszych dzieci), dwie przysadziste baby, strzygące wszystkie dzieci na jedno kopyto, wszechobecny wrzask płaczących bachorów i ten smród dymu papierosowego! O wystroju nie będę się rozpisywał bo w sieci znalazłem zdjęcie tego kultowego miejsca! Oto ono:

Fot. Tom Vernimmen, nowahutanastarychzdjeciach.pl

Od mniej więcej czasów 7-8 klasy podstawówki zacząłem zapuszczać włosy, co trwało jakieś 8 lat. Z tamtych czasów też mam fajne zdjęcie:

Nadszedł jednak ten dzień, kiedy doszedłem do wniosku, że z wizerunkiem buntownika wywrotowca nie da się zarabiać pieniędzy i postanowiłem zmienić wizaż. Pamiętam, że wylądowałem u fryzjera stylisty, który z zafrapowaniem w głosie zapytał – Ale czy na pewno wiesz co robisz i chcesz obciąć te piękne włosy? (Tak, był gejem).

Od tamtej pory nie mogłem znaleźć dobrego, męskiego fryzjera. Miejsca, gdzie facet może ze spokojem usiąść i poczuć, że powstało z myślą o jego potrzebach.

W salonach, do których chodziłem, klientkami były niemal głównie kobiety, dlatego też fryzjerzy i fryzjerki byli szkoleni raczej z myślą, żeby zaspokoić właśnie je. Ale ja też chciałem zostać zaspokojony! Miałem dosyć smrodu lakierów, utyskiwania nadętych bab, które chciały mieć ten kolor bardziej sraczkordzawy niż rudochujwijaki. Wkurwiało mnie, że używano na mnie kosmetyków dla kobiet, a w najlepszym wypadku unisex! Do niedawna…

Krótka historia barber shopów

Historia zaczyna się (generalnie jak zwykle) w Stanach Zjednoczonych. Złoty okres rozkwitu barber shopów przypadł na lata ok. 1880-1940. W tamtym czasie normalne było codzienne korzystanie z usług golibrody (czy inaczej cyrulika), w salonie przeznaczonym tylko dla mężczyzn. Codzienne strzyżenie i golenie stało się nawykiem, ale też pretekstem do porannych spotkań z kumplami – ot, po prostu na męskie ploty i dyskusje.

barber shop

barber shop

W tym miejscu muszę dodać, że owe salony były to miejsca z klasą! Nierzadko pięknie dekorowane, wyłożone drogim marmurem, z fotelami fryzjerskimi rzeźbionymi w dębie lub orzechu, z kryształowymi żyrandolami i malowanymi freskami na ścianach i sufitach. Generalnie – na bogato!

Dekorowany fotel fryzjerski

Dekorowany fotel fryzjerski

Mężczyznę, wchodzącego do takiego salonu, z miejsca uderzał zapach aromatycznego tytoniu wymieszanego z wonią pomad, wód kolońskich, zapachowych olejków i toników do włosów. Tam można było poczuć się zrelaksowanym i świetnie nastawić na nadchodzący dzień. Zacierały się też granice klasowe.

Co poszło nie tak

Mam taką teorię, że jak coś się jebie i znika coś fajnego to wina korporacji. Tak było i tym razem.

Pierwszy cios w barber shopy spadł ze strony Gillette w 1904 roku, kiedy to korporacja rozpoczęła masowy marketing swoich maszynek do golenia, przedstawianych jako tańszą i wygodniejszą alternatywę dla golibrody.

Swoje trzy grosze dorzucił też rząd USA, który podczas pierwszej wojny światowej dodawał proste maszynki do ekwipunku żołnierza. Po powrocie z wojny chłopaki woleli już sami ogolić się w domu, a wyjście do fryzjera stało się bardzo okazjonalne.

Wojenna reklama Gillette

Wojenna reklama Gillette

 

Sukces Gillette zachęcił kolejne firmy do produkcji własnych maszynek i zestawów do domowego strzyżenia. Gwoździem do trumny okazał się wielki kryzys w 1929 roku, kiedy ludzie cięli wszystkie zbędne wydatki (z tymi na fryzjera w pierwszej kolejności), a kobiety zaczęły strzyc mężów i synów w domu.

Potem było już tylko gorzej. Kolejny etap w historii spadku zainteresowania nastąpił ok. 1960 r. wraz z nadejściem Beatlemani i kultury hipisowskiej. Mężczyźni zaczęli nosić dzwony i długie włosy, a wizyty u fryzjera stały się rzadkością. Nie bez znaczenia były też wojny w Wietnamie i Korei, przez które bardzo skurczył się rynek odbiorców na usługi fryzjerskie (i generalnie na wszystkie inne też).

Powrót do krótkich fryzur przyszedł wraz z latami 80. ale niewiele to zmieniło. Nikt już nie pamiętał o barber shopach, a mężczyźni zostali skazani na salony fryzjerski unisex. To tyle z historii.

 

Ja swoją przygodę z barber shopem zacząłem całkiem niedawno, bo w czerwcu 2014 r. Wtedy to właśnie chłopaki z buttercut.pl otworzyli salon w Krakowie. Z tego co wiem to chwilę wcześniej powstało coś w Warszawie, ale raczej dla klientów z grubym portfelem. Dzisiaj kolejne salony powstają jak grzyby po deszczu.

Teo (autor tych wypocin) z ekipą ButterCut.pl

Teo (autor tych wypocin) z ekipą ButterCut.pl

Dlaczego będę częstym klientem barber shopu

Dobrze pamiętam moją pierwszą wizytę w BUTTERCUT BARBERSHOP na ul. Szlak 11. Wstrzeliłem się w wolne okienko w rejestracji internetowej (a terminy są zarezerwowane przynajmniej na dwa miesiące do przodu). Przyszedłem do salonu i od razu zakochałem się w tym miejscu! Świetny, nowoczesny wygląd, ale z nutką retro klimatu i ostrą muzyką, która akurat mnie przypadła do gustu.

Na dzień dobry zaproponowano mi kawę, podziękowałem, usiadłem na fotelu, a Delma (ten w kapeluszu na zdjęciu powyżej) zapytał: – Ale wiesz co tu robimy? – Tak, wiem. Odpowiedziałem. – Właśnie po to tu przyszedłem!

Potem było już tylko lepiej. Bo w chodzeniu do barber shopu nie chodzi tylko o stylizację włosów czy brody. Głównie chodzi o chwilowe oderwanie się od rzeczywistości, o stoczenie kilku batalii słownych na przeróżne tematy i okazja do pośmiania się do łez. Ogólna zasada mówi, że kobiety mają zakaz wstępu. Dlaczego? Żeby faceci nie musieli się spinać i uważać na każde swoje słowo!

A dyskusje czasami bywają grube i przesiąknięte szowinizmem. Gadamy o życiu, seksie, związkach, obijaniu mordy leszczom, spiskach światowych, ufo, polityce, nauce, żarciu… tyle pamiętam.

Dla kogo jest barber shop

Otóż moim zdaniem jest dla dżentelmenów z klasą! Inna sprawa, że każdy może sobie dowolnie zdefiniować słowo dżentelmen.

Dla mnie to mężczyzna, który potrafi czasami być wrednym skurwysynem, ale z drugiej strony romantykiem dbającym o kobiety i dzieci, kochający ludzi i zwierzęta. No i musi dobrze wyglądać. Wiedziałeś, że zaraz po poznaniu kobiety patrzą najpierw na buty, potem na włosy i to jak się ubrałeś? Już choćby tylko z tego powodu musisz się wybrać do porządnego męskiego salonu fryzjerskiego!

Cary Grant – Moda na barber shop – teoporter.pl

Cary Grant – Moda na barber shop – teoporter.pl

Poza tym podoba mi się wracająca moda na model twardego faceta, dżentelmena, wzięty wprost z filmu “Ojciec chrzestny”, “Casablanca”, czy “Północ, północny zachód”. Mam nadzieję, że chociaż na chwilę odejdzie moda na ciotkę w rurkach i gangstera w dresach. Kobiety nie są głupie i wybiorą mężczyznę z klasą, a o klasie świadczy też porządna fryzura, markowy garnitur i wypastowane pantofle.

Barber shop – wraca moda na klasyczne fryzury

Barber shop – wraca moda na klasyczne fryzury

Ciekawi mnie tylko czy do tych naszych fryzur błyszczących się od pomad i toników wrócą też kiedyś prochowce i kapelusze jak w dobrych filmach noir.

Cześć!

Dlaczego masz gruby brzuch i jak się go pozbyć

Dlaczego masz gruby brzuch i jak się go pozbyć

Masz gruby brzuch przez nadmiar wody, dlatego … pij więcej wody! Nie jestem dietetykiem, tylko facetem, który walczy o płaski brzuch i pytam tu i ówdzie co działa, a co nie. Okazuje się, że mamy opasłe brzuchy bo pijemy za mało wody, przez co mamy jej nadmiar w organizmie.

Gruby brzuch jakbyś wpieprzał gruz na obiad

Pamiętam jak kiedyś stojąc na przystanku, z nudów, gapiłem się na pobliską budowę. Jeden Zenek gonił z łopatą, Wiesiek biegał z taczkami, inny Władek coś tam tynkował. No budowa jak budowa. Nic wyjątkowego. Najważniejsze jest to, że każdy z tych chłopaków miał wielki, wypasiony balon, przez który, na pewno, już dawno zapomniał jak wygląda jego ptak.

Każdy mój kolega z za dużym bandziorem (w ramach usprawiedliwienia swojego lenistwa) zwykł mówić: “Porządny gospodarz konia trzyma pod dachem”. Może i się z tym zgodzę, ale porządny gospodarz też przynajmniej od czasu do czasu tego swojego konia dogląda.

No i najlepsze jest to, że te brzuchy (hodowane na pysznych polskich obiadkach, od żony co to próbuje trafić do serca przez żołądek), wyglądają jakby nie jedli schabowych, ale co najmniej wpieprzali gruz na każdy jeden obiad i kolację. Te potężne brzuchole wyglądają na takie utwardzone, zabetonowane piłki lekarskie.

Popatrzyłem na swojego bandziocha, podrapałem się w głowę, i wtedy to zacząłem szukać informacji, jak to się dzieje, że brzuch rośnie i zaczyna żyć swoim życiem. Trochę nie chciałem musieć rzucać tym zjebanym sloganem “o gospodarzu” do kumpli, którzy trzymają fason.

Gruby brzuch jak garb dromadera

Nasze organizmy działają jak wielbłądy. Ponieważ składamy się głównie z wody (80% czy coś takiego) to głównie jej potrzebujemy do życia, żeby po prostu normalnie funkcjonować. Możesz nie żryć miesiąc, ale bez wody nie przeżyjesz nawet tygodnia

Gruby brzuch na własne życzenie

No i tutaj pies pogrzebany. Jeśli Twój organizm nie dostaje pić przynajmniej 2 litry każdego dnia, to zaczyna tę wodę chomikować w garbie, czyli brzuchu. Robi to nauczony tym, że niewiadomo kiedy znowu dostanie pić, więc sobie odłoży “na później”. I to jest na tyle cwany, że każdą cząsteczkę wody otacza sobie cząsteczką tłuszczu, żeby mu nie wyparowała za wcześnie. W sumie tyjesz też dlatego że jesz nieregularnie i rzadko. Działa to tak samo jak z wodą: “nie wiem kiedy znowu dostanę jeść, to odłożę sobie w formie tłuszczu na później”.

Co zrobić żeby zgubić gruby brzuch?

1. Pij więcej wody

Ja piję wodę (tak 2-2,5 litra codziennie) plus dość często yerba mate. Nie wiem co jest w tej yerbie, ale brzuchol znika jak marzenie.

2. Ćwicz trening interwałowy. Codziennie.

Poszukaj w necie intensywnego treningu interwałowego cardio (fajne są np. Insanity, Focus T25, Protokół TABATY!) i zacznij wyginać śmiało ciało. Przez jakiś czas staraj się ćwiczyć codziennie. Twoje ciało to maszyna wojownika, który jeszcze (ewolucyjnie dla twojego mózgu i organizmy w ogóle) mieszka w jaskini, musi walczyć o przeżycie i łazić w poszukiwaniu jedzenia, a nie nędznej cipki, która siedzi całymi dniami przy kompie, komórce i TV.

Każdy normalny człowiek jest w stanie wygospodarować codziennie 45-60 minut, żeby poczuć się jak pradziadek wojownik i ćwiczyć swoje ciało jak 300 Spartan (swoją drogą na You Tube widziałem fajny trening interwałowy który nazywa się właśnie 300 Spartan i też go kiedyś spróbuję i zrecenzuję).

3. Nie żryj gówna

Ja nie mówię tutaj o trzymaniu diety Srukana czy jakiejkolwiek innej. Po prostu nie jedz gówna i tyle. Poszukaj w sieci co jest paliwem dla Twojego ciała, a co tylko dopycha gruz do opony z przodu.

Swoją drogą sexi duży brzuch może mieć tylko kobieta w ciąży (i to też nie dla każdego jest to sexi). Mężczyzna wyglądający jakby połkną przed chwilą piłkę do kosza, albo tę lekarską, jest cipą, która nie potrafi o siebie zadbać. A jeśli nie potrafi dbać o siebie to jak będzie potrafił dbać o swoją rodzinę?

Cześć!

Zadaj sobie te 5 pytań, jeśli chcesz spełnić marzenia

“Marzenia są po to, aby je spełniać”. Taką to prawdę życiową głoszę odkąd pamiętam. Żałuję tylko jednego. Że wcześniej nikt nie kazał mi zadać sobie tych pięciu pytań. To mogą być najważniejsze pytania, które Ty sobie zadasz w życiu.

Weź kartkę papieru i zapisz odpowiedzi na te pytania:

1. Czego tak na prawdę chcę (jakie są moje marzenia i cele)?

Czy kiedykolwiek zadałeś sobie pytanie czego Ty na prawdę chcesz? Jakie są Twoje marzenia, które chciałbyś zrealizować? Czy kiedykolwiek zamieniłeś marzenia na cele zapisane na kartce papieru (tak zapisany konkretny cel, a nie jakieś tam rzucone od niechcenia “chcę nowy samochód”)? Czy choć raz zaplanowałeś swoje krótkoterminowe cele (takie na dzień, miesiąc albo dwa)? Czy choć raz zaplanowałeś (na papierze) swoje cele na 5 albo 10 lat?

Jeśli odpowiedź na powyższe pytania jest przecząca, to skąd masz wiedzieć jakie są Twoje marzenia i cele?

Niestety to nie działa tak prosto, że pomyślisz sobie “marzę o ferrari” i to marzenie spełnisz (no chyba że masz już na koncie tyle gotówki, ze mówisz i masz) ???? Pasowałoby po pierwsze to marzenie (cel) zapisać na kartce papieru. Skonkretyzować o jakim dokładnie ferrari marzysz (nie o dowolnym modelu tylko o tym jednym, konkretnym), sprawdzić jaką ma cenę, wyznaczyć REALNY termin, w którym mógłbyś to marzenie spełnić i jeszcze zadać kilka dodatkowych pytań o których piszę poniżej.

2. Co jest w tym ważne

Z tej piątki to chyba najważniejsze pytanie. Inaczej zadane brzmi “DLACZEGO?”. Jeszcze innymi słowy zadaj sobie pytanie “Po cholerę mi to ferrari?”. Chcesz imponować dziewczynom? OK! Chcesz przyszpanować przed kumplami? Twoja sprawa! Potrzebujesz takiego samochodu, żeby pokazać się przed partnerami w biznesie? W porządku! Każdy powód, który będzie na tyle ważny, żebyś zaczął dążyć do tego celu jest dobry.

Chodzi o to, że jeśli nie znajdziesz swojego “dlaczego?”, to to marzenie lub cel pozostanie poza Twoim zasięgiem? Dlaczego? ????

Jeśli nie dasz wyraźnego powodu Twojej podświadomości (nazwijmy ją słoniem) to ona nie ruszy z miejsca, żeby coś zrobić w temacie. Jeśli nie znajdziesz powodu, dla którego chcesz coś zdobyć lub osiągnąć to tego nie zdobędziesz i nie osiągniesz. Kropka.

3. Jak do tego dojdę, jak to osiągnę?

Kiedy masz już zapisane marzenia i cele na kartce papieru to warto się zastanowić jak je osiągniesz? Co będziesz potrzebował żeby je osiągnąć? Pieniędzy? Znajomości? Nowych umiejętności?

Jeśli pieniędzy, to jak zdobędziesz brakującą kwotę? Potrzebujesz znajomości? Czyli kogo potrzebujesz poznać, aby się przybliżyć do celu? Co możesz zrobić aby tę osobę poznać? A może musisz nauczyć się nowych rzeczy? Czy musisz zapisać się na jakiś kurs? A może potrzebna Ci wiedza jest dostępna za darmo on-line? Musisz jej poszukać.

Wyznaczając cel podejdź do niego realistycznie. Jeśli dzisiaj zarabiasz 2 000 zł miesięcznie to zapisując, że chcesz ferrari 458 italia w ciągu roku jest trochę nierealne. Potrzebujesz po pierwsze zdobyć wiedzę jak więcej zarabiać, po drugie musisz pewnie wyjść ze strefy komfortu, żeby zrobić coś więcej niż tylko chodzić do roboty na 8 godzin, pewnie potrzebujesz też poznać parę osób, które wskażą Ci drogę do większych pieniędzy.

4. Co cię powstrzymuje, żeby to osiągnąć?

Co Cię powstrzymuje przed realizacją największego marzenia? Jakie masz ograniczenia, z którymi musisz się uporać?

Znowu, weź kartkę papieru i zapisz wszystkie przyczyny, które wg. Ciebie są odpowiedzialne za to, że jeszcze nie osiągnąłeś tego co chciałeś. Pamiętaj jednak, że ocenie podlegasz Ty a nie inni. Nikt oprócz Ciebie nie jest odpowiedzialny za to, że coś Ci nie wychodzi. Dopóki nie weźmiesz całkowitej odpowiedzialności za siebie, nic się nie zadzieje. Jakiś przykład? To nie szef za mało Ci płaci. To Ty się nie postarałeś, żeby więcej zarabiać. Więcej przykładów nie chce mi się wymyślać ???? Mam nadzieję, że kumasz o co chodzi.

5. Skąd będziesz wiedzieć, że osiągnąłeś sukces?

Żeby wiedzieć, że osiągnąłeś sukces musisz po pierwsze wiedzieć z jakiego poziomu startujesz do realizacji marzenia, a po drugie już na samym początku ustalić konkretny punkt, kiedy będziesz wiedzieć, że osiągnąłeś sukces!

Np. nie wystarczy, że powiesz “chcę być bogaty”. Co to dla Ciebie znaczy, że ktoś jest bogaty? Czy bogactwem dla Ciebie jest zarabianie 5 000 zł na miesiąc (bo dla niektórych jest)? A może posiadanie pięknej willi, drogiego samochodu i 1 000 000 zł na koncie? Ustal to! I zapisz!!!

Jak możesz dążyć do celu, który nie ma mety?

W projekcie kaloryfer (w pierwszym wpisie) ustaliłem jaki jest początek (zrobiłem swoje zdjęcia brzucha), a także wyznaczyłem punkt, do którego dążę z konkretną datą, kiedy chcę to osiągnąć. Dzięki temu będę wiedział czy osiągnąłem sukces, czy nie. Co jeśli nie osiągnę sukcesu w wyznaczonym terminie? To proste! Wyznaczę kolejny. Do skutku ????

Podsumowując. Każdy może spełniać swoje marzenia. Ważne, żeby owe marzenia zamieniać na cele i zacząć je realizować. Jeśli cel jest wielki i z pozoru niewykonalny, należy podzielić go na małe kawałeczki i systematycznie realizować każdy z nich. Z każdym takim kawałeczkiem będziesz bliżej celu głównego. To co z tego, że upłynie dużo czasu zanim osiągniesz to największe marzenie. Przecież ten czas i tak upłynie. Lepiej więc chyba żeby na końcu czekała zasłużona nagroda! Prawda?

Napisz proszę co o tym myślisz w komentarzu poniżej. Jeśli chcesz, możesz także podzielić się tym tekstem na facebooku, za co z góry dziękuję.

Cześć!