Jak zagadać do dziewczyny, czyli przestań się bać kobiet

Jak zagadać do dziewczyny, czyli przestań się bać kobiet

Większość facetów boi się kobiet. Mam wrażenie, że bardziej boją się zagadnąć jakąś piękną dziewczynę niż wypalić głupim tekstem do przypakowanego dresa z pięcioma kumplami w osiedlowej spelunie, gdzie jest gwarancja oberwania w mordę 🙂

Chłopy! Co się dzieje? Co jest takiego trudnego w rozpoczęciu rozmowy z kobietą?

No dobra, też tak miałem. Mnie (przynajmniej na początku) pomagał alkohol.

Pamiętam, kiedy byłem jeszcze szczylem i mieszkałem w Nowej Hucie spodobała mi się dziewczyna w osiedlowym sklepiku spożywczym. Była piękna. Długie blond włosy, zawsze rozpuszczone. Zgrabne ciało, delikatne rysy twarzy. Miałem dokładnie obcykane kiedy i jakie ma zmiany. Właśnie wtedy, ni stąd ni zowąd, nachodziły mnie przeróżne zachcianki. To przydałby się browarek, to batonik, to chleb się skończył, to drugi browarek. Wiecznie czegoś potrzebowałem. Tak średnio co 30-60 minut odwiedzałem sklep, żeby się pogapić na tę piękność.

No właśnie. Pogapić.

Po miesiącu, czy dwóch zebrała się we mnie potrzeba zagadania. Ale wiesz jak jest. Zależało mi, żeby się z nią umówić, a pierwszy tekst mógł zaprzepaścić wszelkie starania, więc był stres. Jedyny promyk nadziei widziałem w tym, że przy każdej mojej wizycie w sklepie na jej ustach pojawiał się taki delikatny, Mona Lisowy uśmieszek…

Znalazłem rozwiązanie. Wypiłem u mojego przyjaciela pięć drinków (pamiętam, że był to Jack z Red Bullem). Lekko otumaniony zebrałem się na odwagę i poszedłem zapytać o możliwość umówienia się na piwo. Powiedziałem wtedy coś w stylu:

– Cześć, przychodzę tu już jakiś czas. Wiesz, jestem Tobą strasznie zauroczony. Może zgodziłabyś się po pracy pójść ze mną na piwo?

Tak, chętnie! Odpowiedziała… i się uśmiechnęła.

Nie miała jedynki. Czar prysł. Moje wszelkie wyobrażenia o tej dziewczynie poszły wpiździec. Zachowałem zimną krew, jeszcze chwilę z nią pogadałem, ale w końcu się z nią nie umówiłem. Żeby nie było, jakoś elegancko się z tego wykręciłem. Ale po co opowiedziałem tę historyjkę?

Jeśli zastanawiałeś się jak zagadać do dziewczyny, bądź nie miałeś odwagi tego zrobić to po tym artykule zostaniesz mistrzem świata w tej dziedzinie. Pod warunkiem, że zrobisz ćwiczenie podane na samym końcu.

Teo

W Twojej głowie halucynujesz sobie wyobrażenie o różnych ludziach, a już szczególnie o kobietach.

Prawda jest taka, że nie wiesz co sobie pomyśli kobieta, którą zagadasz na ulicy, w barze, klubie, na uczelni, w pracy czy gdziekolwiek! One lubią otrzymywać komplementy, nawet od przypadkowych ludzi. Uwierz, że jeśli strzelisz babeczce komplement w drodze do pracy, ona opowie tę historię wszystkim swoim koleżankom na dzień dobry.

Pamiętaj, że kobieta która Ci się podoba jest dokładnie takim samym człowiek jak Ty, ja i wszystkie Twoje koleżanki. Co więcej… ona też ma kolegów, za których pewnie nie dałbyś złamanego grosza. Dlatego podejdź do niej na luzie. Jakbyś ją już znał.

Boisz się odrzucenia? Ja mam na takie dylematy prostą strategię. Mówię sobie “A jakie to wszystko ma znaczenie dla wieczności“. Pomaga.

Jeśli Cię wyśmieje, to co? Świat się nie skończy prawda? Prawdopodobnie nawet jej już więcej nie spotkasz, a na Twojej drodze stanie jeszcze wiele, wiele innych kobiet.

Jak zagadać do dziewczyny

No dobra, ale pewnie chcesz wiedzieć konkretnie jak zagadać do dziewczyny i przyszedłeś tutaj po magiczny tekst, dzięki któremu nie wyjdziesz na barana, zgadza się?

Po pierwsze uważnie się jej przyjrzyj. Co Ci się w niej podoba? Nie wystarczy odpowiedz, – Aaaaaaa jest po prostu ładna. Co konkretnie Ci się w niej podoba? Jej uśmiech? Jej oczy, włosy, zapach?

A może podoba Ci się to jak świetnie jest ubrana, to jakie ma gustowne kolczyki pasujące (do czego jej tam akurat pasują) i tak dalej.

Kobiety kupę czasu spędzają na tym, żeby wszystko świetnie im do wszystkiego pasowało. Ty masz to zauważyć. No i lecisz z tekstem w stylu:

– Cześć, jestem Mateusz. Przepraszam, że cię zaczepiam, ale zauważyłem jak super wyglądasz w tych kolczykach. Idealnie podkreślają twój makijaż, aż jestem pod wrażeniem. Musiałem ci to powiedzieć!

Oczywiście tam pod te kolczyki podstaw to, co na prawdę Ci się w niej podoba. No i czekasz na reakcję.

Jeśli powie – Spadaj! To spadaj. Nie narzucaj się. Ale wiedz, że psychologia jest po Twojej stronie.

Konkretnie działa tutaj efekt “wzajemności”. Ona podświadomie będzie wdzięczna za Twój komplement i będzie się chciała jakoś zrewanżować. Jeśli zatem podziękuje to jest ten moment, w którym możesz próbować wziąć od niej numer telefonu, żeby zaprosić ją na kawę.

I teraz najważniejsze. Ćwicz. Robi się piękna, wiosenna pogoda. Wszyscy mają dobre nastroje. Idź na spacer po parku i pozaczepiaj przypadkowe dziewczyny, prawiąc im komplementy (ale pamiętaj co mówiłem! To ma być prawdziwy i szczery komplement!). Po co? Ano po to, że jak już trafisz na TĘ dziewczynę będziesz miał obcykany najlepszy tekst i zero tremy.

Cześć!

PS.

Drogie Panie. Ta metoda działa też na facetów. Powiem szczerze, że nawet bardziej niż na kobiety, bo my jesteśmy bardziej próżni niż Wy. Także tego…

Behind the scenes

A teraz zdradzę Ci tajemnicę. Nie pójdziesz wykonać tego ćwiczenia. Dlaczego? Bo Ci się nie będzie chciało. A najlepsze jest to, że Ci którzy pójdą, wygrają. Ja go wykonałem parę razy w życiu i mam totalne zero problemu z komunikacją z innymi ludźmi. Bo tak się składa, że tą prosta techniką można manipulować dowolnie wybraną osobą. Nawet szefem w pracy. Oczywiście komplement musi być na tyle wyszukany żebyś nie wyszedł na ciotkę 😊

PS
Dziewczyny nic tak nie kręci jak pieniądze. Jeśli chcesz zacząć więcej zarabiać odbierz za free e-book który napisałem:

Jak zarabiać przez Internet (i zarobić minimum 10.000 zł co miesiąc).

ODBIERZ

Czy kobiety lecą na kasę?

Czy kobiety lecą na kasę?

Mówi się, że kobiety lecą na kasę, a faceci z grubym portfelem mają znacznie łatwiej na, mniej lub bardziej, okazyjny seks. Czy to prawda? Tak. Ale zacznijmy od początku.

Wszyscy wiemy, że kobiety to ta piękniejsza płeć. Zgadza się? To przyjrzyjmy się zwierzaczkom.

Dziwnie się składa, że w całym królestwie zwierząt to męskie osobniki są okazalsze, barwniejsze, po prostu piękniejsze. Po co?

Po co paw rozkłada trochę przyciężki, barwny ogon i macha nim przed pawiczką? Bo chce mu się ciupciać, a ten z najpiękniejszym (najbogatszym) ogonem ma zagwarantowany haremik na wyłączność. Tak na marginesie te ogony są na tyle ciężkie, że czasami utrudniają spieprzanie przed drapieżnikami. Także okazuje się, że dla nich seks jest ważniejszy niż życie.

Zasada, że osobnik męski jest ładniejszy niż żeński powszechny jest w całej populacji zwierząt. Od kaczki po lwa. Gdyby jednak cofnąć czasy do tych bardziej “oświeconych” okazuje się, że również u nas ludzi, to męskie ciało było wzorem doskonałości i idealnych proporcji. Wyraźnie widać to w sztuce Leonardo da Vinci, Rafaela Santi, Michała Anioła czy Donatello (wiem, pojechałem żółwiami ninja) ???? Dzisiaj te wzorce już nie obowiązują, bo wynaleźliśmy schabowego i piwo.

Więc dlaczego te wszystkie zwierzaki są takie piękne. Bo lecą na to ich laski. Bo ten najpiękniejszy ma najlepsze geny. Bo ten najdoskonalszy jest najzdrowszy.

Skoro tak rozkminiła to natura dla wszystkich zwierząt, myślisz, że u ludzi jest inaczej?

Kiedy biegaliśmy jeszcze za mamutami, kto miał największe szanse na seks? Oczywiście ten, który przyniósł do domu (sorry, do jaskini) największego mamuta. Samiec alfa. Sierściuch, któremu nikt inny nie podskoczył, bo każdy wiedział, że ten ma największą pałę, której nie zawaha się użyć.

Kobiety mają zakodowane w genach, że samiec, który potrafi pokonać innych współplemieńców jest najlepszą partią, bo dzięki niemu będą bezpieczne. A raczej będą bezpieczne one i ich dzieci. Bo do tego to wszystko się sprowadza, do przetrwania gatunku i to nie ważne czy mówimy o zwierzętach czy ludziach.

W dzisiejszych czasach, często właśnie status materialny stanowi o życiowej zaradności i pozycji w stadzie. Dzięki pieniądzom ludzie wiodą spokojniejsze życie, są piękniejsi i zdrowsi. Dlatego to nic złego, że kobiety wybierają zamożnego partnera.

Skoro wiemy już, że to prawda, kobiety lecą na pieniądze, pytanie brzmi dlaczego jest to takie oburzające i potępiane wśród innych mężczyzn. Przecież nie mówi się o tym w kontekście zaradności kobiet. Raczej jest to coś w stylu “ta to jest puszczalska materialistka i leci na kasę“.

Tylko kto wygłasza takie opinie? No niestety te słabsze osobniki, które zadowalają się ochłapami, jakie daje im życie. Niepotrafiące zawalczyć i pokazać, kto tu jest godzien najlepszej samicy w stadzie. Jakoś nie słyszałem takiego biadolenia od gości w porządnych garniturach i samochodach droższych, niż mieszkania reszty żałośników.

Dlatego, jeśli myślisz, że to jakiś problem z kobietą bo leci na kasę zastanów się raczej, czy to nie jest problem z tobą. Czy ten świat jest faktycznie taki zły i niedobry, że musisz zawsze być tym drugim.

Otóż nie, nie musisz. Czasami wystarczy wyjrzeć nad skorupę zwaną “strefa komfortu”, rozejrzeć się i dorwać okazję na zarobienie kilku dodatkowych stówek. Oczywiście, przynajmniej na początku, będzie się to wiązało z dodatkową pracą, czasami też nieprzespanymi nocami, nieobejrzanymi serialami i brakiem czasu na gry i TV. Jeśli nie chce ci się męczyć i wybierasz zostanie przeciętniakiem to twój wybór. Ale przy okazji wiedz, że w takim wypadku, ten blog nie jest dla ciebie. Lepiej rusz tyłek i zrób coś ze swoim życiem!