Kto stoi za tłustym czwartkiem, czyli jak daliśmy się wrobić w nieustające zakupy

Poszedłem dzisiaj do marketu po zapas wody mineralnej (no dobra, jeszcze po browara) i doznałem szoku. Nie mogłem przejść między półkami, ponieważ zagrodzili je pączkożercy całkowicie zastawiając całe przejście. Porozpychałem się łokciami jak Assasin Creed i w końcu dałem radę przejść, ale stanąłem na chwilę i zacząłem obserwować tych wszystkich ludzi bijących się o… pączki!

Przypomniał mi się ten sam widok z grudnia, kiedy to walczyli o ledwo zipiące, jeszcze żywe karpie w święta. Przypomniał mi się też widok z marca czy kwietnia zeszłego roku, kiedy ci sami ludzie walczyli o jajka, a kolejki za szynką i kiełbasą ciągnęły się w nieskończoność…

Ludzie! O co chodzi? Co takiego się dzieje, kiedy nadejdzie konkretna data (dzisiaj akurat tłusty czwartek), że coś wszystkim odpierdala i wszyscy rzucają się na jedzenie z szaleństwem w oczach?

Tłusty czwartek

Każdy wie, że tłusty czwartek, jest mocno powiązany z religią katolicką, a właściwie z tym, że zwiastuje nadchodzący wielki post. Jednak mało kto wie, że jest to tradycja pogańska, sięgająca starożytnego Rzymu, kiedy to cały naród świętował odejście zimy i witał nadchodzącą wiosnę.

U nas topimy Marzannę, u nich pili na umór, jedli tłusto i do syta – jaki naród takie przywitanie wiosny. To wtedy powstały pączki, przygotowywane z ciasta chlebowego, ubijanego słoniną. Z czasem Kościół zaadaptował to święto jako dzień (czasem tydzień) rozpusty przed zbliżającą się głodówką.

Po co o tym piszę? W sumie nie wiem. Nie ważne. Idziemy dalej.

Jak daliśmy się wrobić w nieustające zakupy

Nie wierzę, że jak ktoś ma nawet 4-5 osobową rodzinę, to zeżre ona 30 pączków. A nawet jeśli dadzą radę, to do licha! Spalenie jednego to min. 30 minut spaceru. Wniosek jest taki, że żrą i tyją!

Pierwsze pytanie jakie ciśnie się do ust, to kto na tym zarabia?

Czy ty też masz wrażenie, że wszystkie święta, długie weekendy, w ogóle weekendy, dni wolne itd. już dawno przestały być chwilą na relaks, odpoczynek czy czas na kontemplację? Są to już chwile na nieograniczoną, bezpardonową konsumpcję podsycaną reklamami.

Nie oglądam zbyt często TV i nie bardzo się orientuję jakie tam teraz lecą reklamy, ale ostatnio dość często słucham radia w samochodzie. Dzisiaj musiałem podskoczyć w jedno miejsce i zostałem totalnie zbombardowany reklamami pysznych pączków i co najmniej kilku różnych możliwości wydania pieniędzy na prezenty walentynkowe.

I teraz pytanie, kto za tym stoi? Komu zależy żebyś wydawał pieniądze i tracił zdrowie?

No proste, koncernom. Dlaczego? Jeszcze prostsze… dla zysku. Powiesz banał. Tak, wiem, że dzisiaj piszę o banałach, ale może choć jedna osoba to przeczyta i nie pójdzie na hipnotyczne zakupy.

Od 14 lat robię w marketingu i reklamie. Na szczęście już nie muszę pracować z firmami podejrzanymi moralnie. Mam ten luksus, że pracuję z tymi, z którymi chcę pracować i odrzucam oferty, które są sprzeczne z moim sumieniem. Ale dzięki temu doświadczeniu wiem jak to wszystko wygląda od środka. Wiem jakie socjotechniki stosują agencje żebyś chodził na zakupy (np. po mleko) jak zombi, które chce zjeść mózg.

Z tym mlekiem jest jeszcze większa jazda. Nie wiem czy wiesz, ale mleko to jedna z największych trucizn, jakie możesz wlać w swój organizm 🙂 Napisze kiedyś o tym oddzielny artykuł.

Jak się nie dać tej ogłupiającej machinie?

  1. Zacznij planować swoje menu i na zakupy chodź z listą zakupów (trzymaj się jej rygorystycznie).
  2. Przestań oglądać TV – programy w telewizji służą tylko i wyłącznie, aby Cię zahipnotyzować, przytrzymać przed odbiornikiem i pokazać Ci jak największą liczbę reklam.
  3. Zacznij czytać skład surowców na etykietach! Już to ostatnio pisałem. Przestań żreć gówno, które serwują ci korporacje! Ściągnij aplikacją na telefon e-food (polska aplikacja blokowana przez producentów, która w bardzo fajny, graficzny sposób pokazuje czy dany produkt zaszkodzi twojemu zdrowiu) i zacznij skanować kody kreskowe produktów, które kupujesz. Zaręczam, że kilka z nich odłożysz na półkę!

Cześć!

PS.

Cukier wanilinowy stosowany w pączkach i innych wypiekach jest rafinowany z łajna krowiego. Smacznego 🙂