Idzie wojna z Rosją. Czy mężczyzna powinien pójść walczyć za ojczyznę?

Za naszą wschodnią granicą coraz większe zawirowania. Dzisiaj podano informację o tym, ze Rosja wypowiedziała Traktat o zbrojeniach konwencjonalnych (który zresztą reszta świata już dawno nie przestrzega). Niewykluczona jest ogólnoświatowa wojna z Rosją. Dlatego dzisiaj zastanowię się nad tym, czy to zaszczyt iść z karabinem w ręce walczyć i zginąć za swoją Ojczyznę. Tak jak chcą tego od ciebie korporacje, bankierzy i państwo…

Nie żyję po to, by zarzynać biedaków

Pierwsza, fundamentalna, sprawa jest taka, że wojna jest po prostu czystym złem, nastawionym na czerpanie zysków z krzywdy innych ludzi. I tylko na podstawie tego wniosku mógłbym napisać: Nie, to nie jest męskie iść na wojnę, bo tam do kurwy nędzy zabija się ludzi! Jeszcze mniej męskie jest robić za mięso armatnie, co grozi 90% niewyszkolonych ludzi z kategorią A – dokładnie takich jak ja.

No ale tego nie zrobię. Przyjrzę się sprawie odrobinę dokładniej.

Wojna to oszustwo. Najstarsze i najbardziej zyskowne, a zarazem najbardziej bezwzględne. Z natury ma charakter międzynarodowy. Zyski liczy się tu w dolarach, a straty w ludziach.

Generał Smedley D. Butler
“Wojna to oszustwo”, 1935

Już jako małolat wiedziałem, że nie mam ochoty marnować roku swojego życia na służbę wojskową. W sumie nie dla tego, że bałem się fali albo ciężkiego, żołnierskiego życia. Moją główną motywacją była miłość do wolności i absolutny brak potrzeby zabijania innych ludzi.

Dlatego też złożyłem wniosek o wojskową służbę zastępczą.

Jeśli jesteś młodszym czytelnikiem to w tym miejscu chciałbym ci wytłumaczyć, że kiedyś w twoim wieku trzeba było iść do wojska na 9 miesięcy nauczyć się myć szczoteczką do zębów kible, albo (jeśli miałeś inny pomysł na życie niż czołganie się w błocie) odrobić ten “zaszczyt” przez 18 miesięcy np. w szpitalu podcierając starym babom dupy.

Komisja weryfikacyjna była bardzo skrupulatna i surowa. W jej skład wchodził żołnierz wysokiej rangi (u mnie zdaje się był to major), religioznawca, etyk i psycholog.

Pamiętam jak tłumaczyłem dlaczego nie uśmiecha mi się odbębniać tego wątpliwego zaszczytu. Mówiłem im coś o tym, że jest absolutnym przeciwnikiem polowań na zwierzęta więc tym bardziej nie będę strzelał do ludzi, że moje zasady moralne nie pozwalają mi na celowanie bronią do wizerunku człowieka i coś o tym, że w razie konfliktu zbrojnego nie mam zamiaru zarzynać ludzi.

No i się zaczęło.

Major się wkurwił i zaczął na mnie krzyczeć, że nie ma żadnej wojny i moje argumenty go (delikatnie mówiąc) nie przekonują. Niestety nie mam w zwyczaju trzymać języka za zębami więc powiedziałem mu co  myślę o nim i o jego armii. Powiedziałem mu też, że akurat w tej chwili jest kilka wojen na świecie i generalnie nie wiadomo, kiedy Polska zaangażuje się w którąś z nich i tak dalej i tak dalej… Gościa generalnie zatkało. Panie psycholog i etyk przyznały mi rację i w ten oto sposób wylądowałem jako grafik w wydawnictwie ekologicznym na 18 miesięcy. Jak to ja zawsze na cztery łapy (wydawnictwo było organizacją pożytku publicznego).

Ale co z tą wojną

Zastanów się teraz, po co w ogóle jest wojna. Pomijając fakt, że można trafić na matoła z zapędami opanowania całego świata jak Hitler czy Napoleon, nowoczesna wojna oparta jest niemal głównie na chęci zagarnięcia innemu państwu jego surowców, lub chęć rozkręcenia gospodarki. Bo wojna napędza koniunkturę to prawda. Problem polega na tym, że zyski czerpie wąskie grono “swoich”, a reszta musi cierpieć i umierać. Pokażę to na konkretnych przykładach.

Wojna to dla bankowców intratny interes. Zmusza państwo do pożyczania na procent coraz większych sum pieniędzy. Plus oczywiście zyski z sektora zbrojeniowego.

I wojna światowa

Początkowo oś konfliktu toczyła się pomiędzy Anglią i Niemcami. Ameryka nie chciała się angażować, a prezydent Wilson ogłosił neutralność. Finansiści jednak mieli chęć na łatwe zyski i szukali pretekstu, aby Stany mogły przystąpić do wojny.

Brytyjski minister spraw zagranicznych Sir Edward Grey zapytał płk Edward House’a – doradcę prezydenta USA Wilsona (przy okazji powiązanego z najważniejszymi finansistami tamtych czasów) o możliwość przystąpienia USA do wojny: – Jak zareagują Amerykanie, jeśli Niemcy zatopią statek pasażerski z amerykańskimi obywatelami na pokładzie? Kraj ogarnie powszechne oburzenie, a to wystarczy by wciągnąć nas do wojny, odparł ten drugi.

7 maja 1915 r. statek pasażerski Lusitania wpłynął w rejon patrolowy niemieckich u-botów (mimo wcześniejszych ostrzeżeń ambasady Niemieckiej w New York Times). Liniowiec został storpedowany, tak jak się tego spodziewano. Zginęło 1200 osób.

Zdarzenie oczywiście wywołało oburzenie i USA przystąpiły do wojny.

Generał Smedley D. Butler w 1935 roku w publikacji “War is Racket” pisał o tym, że Woodrow Wilson wygrał wybory obiecując, że Ameryka zachowa neutralność. Mimo to, 5 miesięcy później, zwrócił się do Kongresu o wypowiedzenie wojny Niemcom. Nikogo nie obchodziło co myślą na ten temat wyborcy. Nikt nie zapytał 4 000 000 młodych żołnierzy czy chcą walczyć. Dlaczego rząd nagle zmienił zdanie? Dla pieniędzy!

Krótko przed wypowiedzeniem wojny do Ameryki przybyli emisariusze Ententy. Spotkali się z prezydentem. Ich wiadomość brzmiała: – Przegrywamy. Jesteśmy winni waszym bankom, dostawcom i producentom broni i sprzętu wojskowego 5 mld $. Jeśli przegramy, a bez waszej pomocy tak się stanie, nie zdołamy spłacić zobowiązań. Obliczono, że USA zarobiła na tej wojnie 16 mld $. Cała suma trafiła do wąskiej grupy beneficjentów. W USA przybyło jej 21 000 milionerów i miliarderów.

II wojna światowa

7 grudnia 1941 roku Japończycy zbombardowali Pearl Harbor. Ameryka przystąpiła do II Wojny Światowej. Amerykanie wiedzieli o ataku, a nawet go sprowokowali. Henry Stimson – Sekretarz wojny w gabinecie prezydenta Roosevelt`a napisał w swoim dzienniku: – Zastanawialiśmy się jak sprowokować ich do oddania pierwszego strzału. Zależało nam, żeby to Japończycy zaatakowali pierwsi, żeby potem nie było wątpliwości kto był agresorem.

Rząd USA zrobił wszystko by rozwścieczyć Japończyków (uniemożliwił im import ropy, zamroził japońskie aktywa w Stanach Zjednoczonych, kredytował walczących z Japonią chińskich nacjonalistów, wspierał militarnie Brytyjczyków, gwałcąc prawo narodowe). Amerykanie dużo wcześniej złamali też japońskie szyfry więc dobrze znali plan ataku, ale pozwolili zaatakować bazę i zabić 2400 żołnierzy. Przed atakiem 83% amerykanów było przeciwnych przystąpienia do wojny. Po ataku do wojska zgłosiło się 1 000 000 mężczyzn.

Dlaczego finansiści chcieli przystąpienia do wojny? Dla nazistów ogromne znaczenie miały dwie organizacje. I.G. Farben produkowała ponad 80% niemieckich materiałów wybuchowych. Cichym partnerem tej organizacji była amerykańska firma U.S. Standard Oil należąca do J.D. Rockeffelera! Bez jej patentów niemieckie lotnictwo nie mogłoby działać. Gdyby U.S. Standard Oil nie sprzedało I.G. Farben paliwa za 20 000 000$ nie doszłoby do bombardowania Londynu. Amerykańskie firmy wspierały obie strony konfliktu!

Kolejna organizacja to Union Banking Corp. z Nowego Jorku. Dzięki jej pomocy Hitler przejął władzę, a podczas wojny dzięki nim kupował surowce. UBC prało pieniądze nazistów. W tamtym czasie bankiem kierował Prescott Bush – ojciec i dziadek dwóch kolejnych prezydentów USA!!!

Wietnam

Ameryka zaangażowała się w konflikt, po tym, jak wietnamskie kutry torpedowe, rzekomo ostrzelały dwa Amerykańskie niszczyciele. Wydarzenie to znane jest jako “Incydent w zatoce Tonkijskiej“. Posłużył on za pretekst do operacji militarnej. Okazało się jednak, że łodzie nigdy nie zaatakowały amerykanów. Prezydent Johnson skomentował wydarzenie w prywatnej wypowiedzi: – O ile wiem, to nasza marynarka strzelała do wielorybów. Późniejsze dokumenty potwierdziły, że incydent nigdy nie miał miejsca i był to pretekst, aby kraj wciągnąć w wojnę.

Po zniesieniu embarga handlowego nałożonego na Blok Wschodni w 1966 r. David Rockefeller zaopatrywał sowieckie fabryki produkujące broń dla Wietnamczyków.

Absurdalne były też reguły prowadzenia wojny przyjęte przez armię USA (zakaz bombardowania niesprawnych wyrzutni rakiet przeciwlotniczych przeciwnika; zakaz ścigania wroga, który przekroczył granicę z Laosem lub Kambodżą; zakaz atakowania najważniejszych celów strategicznych bez zgody najwyższych dowódców). Przepisy te znali Wietnamczycy i stosowali je w swojej strategii. Dlatego wojna ciągnęła się tak długo. Nikomu nie zależało na zwycięstwie. Chodziło o zyski. Podczas wojny zginęło 58 000 Amerykanów i 3 000 000 Wietnamczyków.

Idzie wojna z Rosją?

Przykładów można by mnożyć i mnożyć. Jednym z ostatnich wielkich zamachów, które były pretekstem do wielkiej i długotrwałej wojny nastawionej na zysk był 11 września 2001 roku i zamach na World Trade Center. Chyba nie myślisz, że to Bin Laden z kilkoma wieśniakami porwali samoloty i wbili się w wieże w sercu jednego z największych mocarstw na świecie?

Przyjrzyj się co się dzieje teraz. Amerykanie od wielu lat próbują wkurwić i sprowokować Rosję. To tarcza antyrakietowa przy ich granicy, to jakieś manewry wojskowe, to pomarańczowa rewolucja i wiele innych przykładów. Zajęcie Krymu też nie jest przypadkiem. Od dawna jest to rejon wpływów Floty Czarnomorskiej i strategiczny rejon świata, pozwalający kontrolować Syrię, Iran i ogólnie ten rejon świata, ale nie chce mi się już o tym pisać.

Jeśli będzie wojna to wiedz, że to nie tylko wina Rosji. To machina, która już dawno została wprawiona w ruch w jednym celu. Dla pieniędzy.

Wnioski

I teraz, w końcu, pora na wnioski.

Jest to wielki majstersztyk wmówić ludziom, że interes narodowy wymaga od nich, aby się poświęcili, wstąpili do armii i poszli walczyć o “lepsze jutro”. Problem jest taki, że to lepsze jutro zapewniają wąskiej garstce ludzi, którzy te wojny prowokują, żeby na nich zarobić. Jak to jest, że na wojny nie idą dzieci prezydentów czy prezesów korporacji? W czym oni są lepsi od ciebie czy mnie?

Dlatego powtarzam. Nie! To nie jest męskie iść na wojnę. To nie jest męskie ginąć za to, żeby ktoś inny ciupał na tym kasiorę. To ohydna i perfidna manipulacja społeczeństwem (głównie przez kino i TV) sprawia, że utrwala nam się patos żołnierza bohatera. To w TV wmawiają Ci co masz robić i jak masz myśleć.

A ja powiem już dzisiaj. W przypadku wojny nie pójdę w kamasze. Nie dam sobą manipulować i nie pójdę zginąć za czyjeś interesy. Bardziej męskie będzie zawinąć swoją rodzinę i uciekać od konfliktu jak najdalej. Bo mężczyzna kocha ludzi i rodzinę, a nie zarzyna ich jak w pierwszej lepszej grze wideo. Bo życie to nie jest gra, a ludzie mają uczucia! Niestety, z tego co widać, nie wszyscy ludzie mają sumienia.

Fakty historyczne i cytaty za:
– Zeitgeist, USA 2007
– Wikipedia